Niedzielne gorące popołudnie 3 października 1993 roku w Mogadiszu. Nad miastem krążą helikoptery. Do centrum dojeżdża konwój amerykańskich pojazdów wojskowych. Jeszcze nikt nie strzela. Nagle o 15: 42 śmigłowce gwałtownie lądują wokół jednego z budynków, rozpoczyna się operacja amerykańskich sił specjalnych. Akcja jest starannie zaplanowana ma potrwać tylko kilkadziesiąt minut. Reakcja Somalijczyków jest błyskawiczna i gwałtowna. Na jedną z ulic spada zestrzelony amerykański śmigłowiec. Tysiące Somalijczyków walczy i zamierza zabić wszystkich agresorów w mundurach. To ich kraj ich ziemia. Oni nie chcą tu obcych. Przez następne kilkanaście godzin trwa mordercza walka o przetrwanie komandosów. Armia amerykańska nie toczyła tak zaciekłych walk ulicznych od czasu wojny w Wietnamie.Nikt nie okazuje i nie oczekuje litości. Kto się waha czy strzelać ginie. Dla opinii publicznej w USA transmitowana na żywo walka na ulicach Mogadiszu to wstrząs. To przecież formalnie misja pokojowa ONZ. Za błędy polityków jak zwykle płacą żołnierze.

Mark Bowden stworzył najlepszy opis współczesnej wojny-polecamy.

Foto. Lubimyczytać. pl

Share: